Zostawmy na chwilę te wszystkie opasłe tomy o budowaniu relacji biznesowych. Umówmy się – przeczytałeś je. Wiesz już, że kieliszek z winem trzyma się w lewej dłoni, żeby prawicy nie mieć zimnej przy witaniu się. Wiesz, że trzeba patrzeć w oczy, uśmiechać się i mieć przygotowany mityczny /elevator pitch/, który brzmi naturalnie jak dialogi w polskiej telenoweli. A jednak, przychodzi co do czego, stoisz na evencie w rogu sali i udajesz, że odpisujesz na bardzo ważnego maila, nerwowo przeżuwając czerstwego croissanta.
Przełamywanie lodów boli.
To fizyczny ból niezręczności, którego wszyscy nienawidzimy. I właśnie tutaj na białym koniu – a właściwie w idealnie skrojonym garniturze – wjeżdża Barney Stinson z jego nieśmiertelnym: “Haaaaave you met Ted?”.
Oto cała prawda, o której rzadko przeczytacie na LinkedInie, gdzie wszyscy udają ekstrawertyków alfa: strategia Barneya to absolutny i niedościgniony szczyt inżynierii społecznej. To nie jest głupi tekst na podryw. To brutalnie skuteczny hack networkingowy, który zjada na śniadanie całą korporacyjną nowomowę.
Dlaczego to tak genialnie działa? Ponieważ outsourcuje najtrudniejszą część roboty.
Kiedy podchodzisz do prezesa liczącej się firmy i mówisz: „Dzień dobry, jestem wybitnym specjalistą”, brzmisz jak desperat albo sprzedawca garnków z pokazu. Ale kiedy podchodzi z tobą twój „skrzydłowy”, rzuca: „Musicie poznać Teda, to facet, który ratuje najbardziej beznadziejne projekty IT w tym mieście”, a potem strategicznie znika? Nagle stajesz się ekspertem z polecenia. To darmowy, natychmiastowy dowód społeczny. Co więcej, w sekundzie, w której twój skrzydłowy odchodzi, wytwarza się tak absurdalnie urocza niezręczność, że oboje z nowo poznaną osobą musicie się uśmiechnąć. Mechanizm obronny opada. Rozmowa toczy się sama.
Dlatego, zamiast uczyć się na pamięć definicji synergii i proaktywności, na najbliższy event branżowy masz do wykonania dokładnie trzy zadania:
- Znajdź sobie biznesowego skrzydłowego na ten jeden wieczór – kogoś, kto ma odrobinę charyzmy i potrafi powiedzieć o tobie coś więcej niż „to jest Maciek, fajny z niego ziomek”.
- Przygotujcie wasze „Haaave you met Ted?” – ustalcie po jednym mocnym, lekko przerysowanym zdaniu na swój temat. Bez nudy, bez stanowisk. Sama esencja tego, w czym jesteście świetni.
- Przetestujcie tę zagrywkę na osobie, która wygląda na równie zagubioną co wy, a gwarantuję, że z wdzięczności za to „uratowanie” będzie waszym najlepszym kontaktem tego wieczoru.
I pamiętaj, żeby założyć garnitur (albo chociaż dobrą marynarkę). Barney nie wybacza błędów w dress codzie.
Mateusz Woźniak
Współtwórca akademianetworkingu.pl